Pomagamy Reni i Jerzemu

Mieszkamy w około 180-letnim domu który byłby może atrakcją w skansenie, ale życie w nim w ostatnich latach jest coraz trudniejsze. Dom niestety, chyli się coraz bardziej, próchnieją belki od spodu, nasiąkają wilgocią i nie utrzymują ciepła pomimo ogrzewania. Dach również nadaje się do wymiany, trudno remontować budynek w którym tylko okna nie są do remontu. W ramach Szlachetnej Paczki wolontariusze ocieplili nam ścianę, gdzie przymarzała woda oraz tę, która przepuszczała najwięcej chłodu, ale to doraźne działania zabezpieczające nas przed mroźną zimą.

 Środki jakimi dysponujemy pozwalają na codzienne funkcjonowanie, ale niestety, nie jesteśmy w stanie odłożyć na nowy kąt. Byliśmy rodziną jak wiele z perspektywą na lepsze jutro. Plany na budowę wymarzonego domu. Życie napisało dla nas jednak inny scenariusz. Choroba męża – rozpoznanie – udar niedokrwienny lewej półkuli mózgu, afazja i prawostronny niedowład. W międzyczasie walka o życie – w sercu jest druga skrzeplina którą trzeba rozpuścić bo nie daje szans na przeżycie, gdyby i ona się urwała.  Po kilku dniach lekarz poinformował mnie, że musimy być przygotowani do opieki nad roślinką. Pierwsza diagnoza brzmiała – nie będzie chodził, mówił ani jadł samodzielnie. Świat nagle zatrzymał się w miejscu i pomyślałam – skończyło się nasze życie, już nic nigdy nie będzie takie samo. Przez te kilka lat rehabilitacja pozwala nam na funkcjonowanie – choć po drodze dołączają do nas w 2015 wg. karty szpitalnej : niewydolność krążenia mózgowego, padaczka, cukrzyca, nadciśnienie, przewlekła niewydolność nerek.  Stan na tamten czas leżący i sugestia lekarza o oddaniu męża do Hospicjum. Nie poddajemy się, walczymy nadal i w efekcie mąż ciągnąć nogę za sobą ale o kuli znów może się przemieszczać po domu, czy na rehabilitację do Ośrodka. Uszkodzony ośrodek mowy zabrał nam radość z wspólnych rozmów a dał nam w zamian kalambury i zgadywanki.  Codzienne czynności o których – wykonując je –  nawet nie myślimy, robimy automatycznie, wydają się barierą nie do przeskoczenia, potykamy się o różne progi które stawia nam życie. Zwracamy się do ludzi z dobrym sercem o pomoc w zbiórce na nasz nowy domek, niewielki zabezpieczający nas na kolejne lata. Zebrała się grupa ludzi którzy chcą pomóc, dać nam swój czas i pracę rąk, ale musimy zebrać fundusze na materiały i te wszystkie wydatki po drodze. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, mieć wgląd w dokumentację szpitalną, czy więcej zdjęć proszę, napisz do mnie cafeblues@poczta.onet.pl

Za każdą złotówkę będziemy bardzo wdzięczni 🙂

Poniżej znajdziecie stronę, gdzie można wspomóc Renię i Jerzego

https://zrzutka.pl/c2s8ha